Powrót do listy parafii
Parafia św. Franciszka
43-382,
Bielsko-Biała,
Przy Torach
1
Numer telefonu: 33 818 32 93
Adres e-mail.: parafia@wapienica.wiara.org.pl
Aktualności z Diecezji bielsko-żywieckiej
29-07<br>2026
Ks. Jan Palka spoczął na parafialnym cmentarzu w Bąkowie
„Jesteśmy przekonani, że Jan, przychodząc na spotkanie z Bogiem, zabrał ze sobą wszystko, co było dobre i piękne: swoje dobre czyny, życzliwość, uśmiech, cierpliwość w cierpieniu i wierność kapłańską” – podkreślił podczas uroczystości pogrzebowych śp. ks. kan. Jana Palki jego kuzyn – ks. Krzysztof Błotko. Wieloletni proboszcz parafii Miłosierdzia Bożego w Bąkowie został pochowany 29 lipca 2026 r. na miejscowym cmentarzu po Mszy św. pogrzebowej, której przewodniczył bp Piotr Greger.
Bąków pożegnał śp. ks. kan. Jana Palkę, wieloletniego proboszcza parafii Miłosierdzia Bożego, który zmarł po ciężkiej chorobie w wieku 70 lat. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w świątyni, z którą kapłan był związany przez trzy dekady.
W pogrzebie uczestniczyli licznie zgromadzeni wierni, duchowieństwo diecezji bielsko-żywieckiej i archidiecezji katowickiej, przedstawiciele władz samorządowych, poczty sztandarowe, orkiestra oraz duchowny Kościoła ewangelicko-augsburskiego. Przy ołtarzu modlił się biskup pomocniczy archidiecezji katowickiej Marek Szkudło.
Kazanie wygłosił emerytowany proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Boguszowicach ks. Krzysztof Błotko. Przywołując ich ostatnie spotkanie z swym kuzynem, które odbyło się tydzień przed śmiercią kapłana, opowiadał o rodzinnych więziach, wspólnych pasjach i drodze do kapłaństwa. Podkreślił, że mimo bólu rozstania pogrzeb pozostaje przede wszystkim dziękczynieniem za dar życia i wiernej służby Kościołowi.
– Jesteśmy przekonani, że Jan, przychodząc na spotkanie z Bogiem, zabrał ze sobą wszystko, co było dobre i piękne: swoje dobre czyny, życzliwość, uśmiech, cierpliwość w cierpieniu i wierność kapłańską – podkreślił kaznodzieja. Zaznaczył, że ks. Jan do końca pozostał wierny powołaniu.
Przed rozpoczęciem Eucharystii słowa pożegnania wygłosili przedstawiciele wspólnoty parafialnej, duchowieństwa, władz samorządowych, szkoły oraz służby liturgicznej. Wspominali go jako człowieka otwartego, życzliwego i nieoceniającego innych. Ks. prałat Oskar Kuśka przypomniał, że w czasie choroby kapłan miał dwa pragnienia – doczekać 30-lecia posługi w Bąkowie i swoich 70. urodzin. – Pan Bóg ci to podarował. Przeżyłeś i jedno, i drugie – powiedział.
W imieniu wiernych przedstawicielka parafii wyraziła wdzięczność za trzydzieści lat duszpasterzowania, głoszenie słowa Bożego oraz troskę o rozwój duchowy i materialny wspólnoty. Kondolencje przekazali także metropolita katowicki abp Andrzej Przybylski oraz metropolita wrocławski abp Józef Kupny.
Na początku liturgii bp Piotr Greger wypowiedział słowa wdzięczności za wieloletnią posługę śp. ks. Palki, zarówno w diecezji katowickiej, jak i bielsko-żywieckiej. – Dziękując, mamy świadomość, że każdy człowiek popełnia grzechy, dlatego w tym szczególnym miejscu, dedykowanym tajemnicy Miłosierdzia Bożego, chcemy o to miłosierdzie dla niego prosić – zaznaczył hierarcha.
Na zakończenie Mszy św. głos zabrał dziekan dekanatu strumieńskiego ks. Janusz Talik, który w imieniu rodziny wyraził wdzięczność wszystkim uczestnikom uroczystości. Szczególne słowa skierował do parafian za ich oddanie i obecność zarówno w latach posługi proboszcza, jak i podczas jego choroby.
Ks. Jan Palka urodził się 24 kwietnia 1956 r. w Mysłowicach. Święcenia kapłańskie przyjął w 1983 r. Posługiwał jako wikariusz w parafiach św. Jerzego w Rydułtowach, Matki Bożej Królowej Pokoju w Knurowie-Szczygłowicach, św. Marii Magdaleny w Cieszynie oraz św. Barbary w Strumieniu. W 1996 r. został administratorem parafii Miłosierdzia Bożego w Bąkowie, a trzy lata później jej proboszczem. Nadzorował budowę i wyposażanie nowej świątyni, której konsekracji w 2018 r. dokonał bp Roman Pindel. W tym roku przeszedł na emeryturę. Odszedł w wieku 70 lat, po 43 latach kapłańskiej posługi. fot. Joanna Kojda/Gość Niedzielny</p>
29-07<br>2026
85. rocznica ofiary o. Maksymiliana Kolbego w Auschwitz
29 lipca 2026 r. przypada 85. rocznica wystąpienia o. Maksymiliana Kolbego na placu apelowym. W niemieckim obozie Auschwitz-Birkenau w latach 1940–1945 hitlerowcy zgładzili co najmniej 1,1 miliona osób, głównie Żydów, ale także ok. 75 tys. Polaków oraz tysiące Romów, jeńców sowieckich i przedstawicieli innych narodów. Do tego obozu 28 maja 1941 r. został przewieziony franciszkanin o. Maksymilian Kolbe, który otrzymał numer 16670.
Podczas apelu na obozowym placu wyselekcjonowano dziesięć osób, które miały umrzeć za to, że jeden więzień uciekł z bloku. O. Maksymilian wystąpił z szeregu i zwrócił się po niemiecku do lagerführera Karla Fritzscha z prośbą, aby mógł zająć miejsce nieznanego mu współwięźnia, Franciszka Gajowniczka, który błagał o litość, tłumacząc, że ma rodzinę. Za nieregulaminową postawę kapłan mógł zostać od razu zastrzelony lub dołączony do skazańców. Jednak Niemcy zgodzili się na prośbę zakonnika.
Historycy, na podstawie relacji świadków, nie ustalili dokładnej daty dziennej tego zdarzenia, ale jedną z najczęściej przez nich wymienianych jest 29 lipca 1941 r. Wtedy właśnie wyselekcjonowano dziesięć osób, które miały umrzeć za to, że jeden więzień uciekł z bloku. Na placu apelowym św. o. Maksymilian miał powiedzieć następujące słowa: „Chcę umrzeć za niego. Jestem polskim księdzem katolickim. On ma żonę i dzieci”.
O. Kolbe przez ostatnie dni swego życia konał w celi nr 18 w podziemiach Bloku 11, gdzie został przeniesiony z grupą innych osób wyznaczonych na śmierć.
We wspomnieniach więźniów utrwaliło się, że skazani na śmierć głodową początkowo śpiewali i modlili się. Po kilku dniach dobywające się z celi głosy cichły.
Niemcy sukcesywnie wynosili ciała kolejnych zmarłych osób. O. Kolbe zmarł jako ostatni, dobity zastrzykiem z kwasu karbolowego. Jak wspominał Brunon Borgowiec, tłumacz w bloku, który przeżył obóz: „O. Kolbe siedział na posadzce, oparty o ścianę, i miał oczy otwarte. Jego ciało było czyściutkie i promieniowało”.
Papież Paweł VI 17 października 1971 r. ogłosił ojca Maksymiliana Kolbego błogosławionym. Papież Jan Paweł II 10 października 1982 r. zaliczył ojca Maksymiliana do grona świętych męczenników Kościoła katolickiego.
29 lipca 2016 r., w 75. rocznicę apelu na obozowym placu, kiedy o. Kolbe ofiarował swoje życie za współwięźnia, były obóz niemiecki odwiedził papież Franciszek. Papieska wizyta w Miejscu Pamięci Auschwitz-Birkenau przebiegała niemal w zupełnym milczeniu. Czas ten był natomiast przepełniony modlitwą. „Panie, miej litość nad Twoim ludem! Panie, przebacz tyle okrucieństwa” – wpisał Franciszek do księgi pamiątkowej na parterze Bloku 11.
29-07<br>2026
Tradycyjny kęcki odpust Matki Bożej Anielskiej z Porcjunkuli
W klasztorze franciszkanów-reformatów w Kętach rozpoczynają się 31 lipca 2026 r. uroczystości triduum ku czci Matki Bożej Anielskiej z Porcjunkuli. Mieszkańcy Kęt i okolic nieprzerwanie od ponad trzystu lat obchodzą tu uroczysty odpust nawiązujący do dwóch mistycznych wydarzeń z życia św. Franciszka – daru odpustu przypisanego do kaplicy pod Asyżem oraz otrzymania stygmatów męki i śmierci Chrystusa.
Uroczystości wypełniają Msze św., czuwania, adoracje i modlitwy różańcowe. O północy z 1 na 2 sierpnia odprawiona zostanie Pasterka Maryjna. Kulminacją obchodów jest Msza św. odpustowa, 2 sierpnia w południe.
Doroczny odpust Porcjunkuli w Kętach cieszy się długoletnią tradycją i choć obecnie nie ma takich tłumów jak jeszcze kilkanaście lat temu, to nadal przybywa do klasztoru w tym czasie wielu wiernych, którzy pragną się tu modlić. „Ta tradycja przekazywana jest w wielu rodzinach z pokolenia na pokolenia. Pielgrzymi przybywają tu całymi rodzinami. Przystępują do sakramentu spowiedzi. Modlą się przez kilka godzin podczas nabożeństwa różańcowego” – podkreślają franciszkanie opiekujący się miejscem.
Franciszkanie z Kęt przypominają, że odpust Porcjunkuli to okazja do sakramentalnego spotkania się z Bogiem. Dlatego w kęckim klasztorze przez te dni nie brakuje chętnych do spowiedzi i Komunii św.
Klasztor Ojców Franciszkanów w Kętach został wybudowany na przełomie XVII i XVIII wieku. Inicjatorem budowy był chorąży krakowski i rycerz chorągwi husarskiej Andrzej z Żydowa Żydowski. Celem jego przedsięwzięcia była walka na tutejszych terenach z coraz bardziej szerzącym się kalwinizmem. W 1901 roku do klasztoru dobudowano kaplicę św. Dydaka. Wewnątrz znajdują się freski przedstawiające św. Franciszka, który dostępuje łaski odpustu Porcjunkuli.
Kościół Matki Boskiej Anielskiej (Porcjunkula) leży około 2 kilometrów na południe od Asyżu. Znajdowała się tu pierwotnie benedyktyńska kapliczka odbudowana przez św. Franciszka w 1207 roku. W roku 1211 benedyktyni z góry Subasio odstąpili Franciszkowi i jego towarzyszom kaplicę.
Przy Porcjunkuli rozgrywały się bardzo ważne epizody z życia św. Franciszka i Zakonu. Franciszek gromadził tam pierwszych braci, a w 1212 r. Klara złożyła śluby zakonne i powstał II Zakon Pań Ubogich. W 1216 roku św. Franciszek wymodlił i uprosił niezwykły przywilej odpustu Porcjunkuli zwany także Perdono (Przebaczenie). Każdy, kto 2 sierpnia wszedł do tej kaplicy i skruszony poprosił kapłana o spowiedź otrzymywał nie tylko odpuszczenie grzechów, ale także kar doczesnych z nimi związanych.
Przy tej kaplicy św. Franciszek zakończył ziemski żywot 3 października 1226 r.
Papież św. Pius X nadał Porcjunkuli pod Asyżem tytuł Matki i Głowy Zakonu Braci Mniejszych, a samą bazylikę wraz z kaplicą Porcjunkuli podniósł do rangi Bazyliki Patriarchalnej.
Papież Paweł VI umożliwił uzyskanie odpustu zupełnego w każdym kościele parafialnym, zwłaszcza jeśli nie można dotrzeć do jakiegokolwiek klasztornego kościoła franciszkańskiego. Dziś Asyż z Porcjunkulą oraz bazylikami świętych Franciszka i Klary należy do najczęściej odwiedzanych przez pielgrzymów i turystów miejsc kultu na religijnej mapie Europy.
