Ikona informacyjna
POMOC
Powrót do listy parafii

Parafia Ścięcia Świętego Jana Chrzciciela

41-400, Mysłowice, Ul. Mieczysława Jastruna 15 Numer telefonu: 32 222 35 37 Adres e-mail.: h.otremba@free.fr
Funkcja nieaktywna. W celu zakupienia tego modułu skontaktuj się z nami. Kontakt

Aktualności z Archidiecezji katowickiej

10-04-2026
Obchody 86. rocznicy Zbrodni Katyńskiej w Katowicach
Eucharystia sprawowana była w kościele garnizonowym pw. św. Kazimierza Królewicza w Katowicach. - Dziś gromadzimy się w tej wojskowej świątyni i pragniemy szczególnie objąć modlitwą naszych rodaków, Ślązaków: żołnierzy, policjantów, kapłanów, kapelanów katyńskich. Tych, których imiona, choć w części są wypisane na tablicach w naszej kaplicy katyńskiej. Świątynia nasza, choć jest włączona do diecezji polowej, to bardzo mocno wpisuje się w duszpasterstwo archidiecezji katowickiej. Pielęgnujemy to, co jest śląskie i polskie, to, co ojczyste i wojskowe - mówił na początku liturgii ks. ppłk Grzegorz Bechta, proboszcz parafii wojskowej. Mszy św. przewodniczył abp Andrzej Przybylski, metropolita katowicki. - W sercu każdej Mszy św. jest taka prośba Pana Boga: "To czyńcie na moją pamiątkę." Bóg wie, co to znaczy pamiętać i prosi nas, by nasza pamięć nie była zbyt krótka i chora. Bo człowiek, który traci pamięć, staje się człowiekiem, który jest w bardzo trudnej sytuacji, człowiekiem zdezorientowanym. Ale wiemy, że pamięć może stracić nie tylko pojedynczy człowiek. Może stracić wspólnota, może stracić naród - powiedział do zgromadzonych abp Andrzej. - A naród, który zgubi pamięć, który nie pamięta, nie będzie mógł kroczyć bezpiecznie i jasno w stronę przyszłości. Bo pamięć to nie jest tylko wzrok skierowany do tyłu, ale to jest wracanie do przeszłości, by budować teraźniejszość i przyszłość. I w takim duchu składamy na tym ołtarzu wszystkie ofiary Zbrodni Katyńskiej i związanych z nią innych zbrodni wojennych na narodzie polskim. Pamiętamy też o ofiarach katastrofy smoleńskiej sprzed 16 lat - zachęcał do modlitwy metropolita. W homilii abp Przybylski zauważył, że w święta wielkanocne 1940 roku "Polacy musieli zmagać się z agresją z Zachodu, a zaraz potem napadnięci przez Sowietów jak w kleszczach musieli doświadczyć nieprawdopodobnego zniewolenia, cierpienia, upokorzenia". - O ile łatwo było może przeżywać tajemnicę krzyża Jezusa, myśleć w takiej sytuacji o cierpieniach, o męce Pana, to chyba strasznie trudno było przeżywać tamtą Wielkanoc. Trudno było śpiewać: "Zwycięzca śmierci, piekła i szatana wychodzi z grobu dnia trzeciego z rana" - mówił arcybiskup. - Jak wcale te groby nie były wtedy puste na tamtą Wielkanoc. Jezusowy może był pusty, ale ludzkie groby były coraz pełniejsze, coraz pełniejsze naszych sióstr i braci z Polski, w tym szczególnie tych na Wschodzie - dodał. Kaznodzieja zachęcił, aby na historię - także tę o wydarzeniach z Katynia i okolic - patrzeć w światłe wiary, które jest "najgłębszym kluczem zrozumienia tajemnic przeszłości, teraźniejszości i przyszłości". - To jest światło Boga, który rozumie, widzi i zna znaczenie różnych wydarzeń dużo bardziej niż my, ludzie. Dlatego bardzo wam dziękuję, że właśnie w takim kluczu obchodzicie te tajemnice wydarzeń katyńskich i smoleńskich. I wierzę, że nie traktujecie tej Mszy św. jako dodatek do patriotycznej akademii, że nie przyszliście tu dlatego tylko, że tak wypada dla zwyczaju, że się tak przyzwyczailiśmy, że jak są jakieś patriotyczne obchody, dobrze, żeby była Msza - powiedział abp Andrzej. - My przychodzimy tutaj, żeby w świetle wiary, w tajemnicy krzyża i zmartwychwstania również zobaczyć Katyń, również zobaczyć tamte zbrodnie, pomyśleć o tamtych ludziach i w świetle tego popatrzeć na nas. Na moje osobiste dziś, moje myśli, moje postawy, ale też nasze wspólne - wyjaśnił. - Zmartwychwstał Jezus, ale razem z Nim zmartwychwstało świadectwo o Jego poświęceniu, o Jego miłości, o Jego darze z siebie dla dobra wspólnego. I tak mocno w to wierzymy i dlatego tutaj jesteśmy, że w tajemnicy tego zmartwychwstania Chrystusa mieści się jakieś to światło, które rozświetla nam również tę tajemnicę naszych rodaków zamordowanych na Wschodzie - mówił metropolita. - Nie mogła zniknąć prawda o nich. Nie wiem, jak by ją próbowano zasłonić, zakopać, zalesić. Bo prawda zawsze wyzwala. Bo prawda zawsze zmartwychwstaje. Ktoś, kto staje po stronie kłamstwa i półprawd, musi się zawsze liczyć, że prędzej czy później zostanie zdemaskowany. Bo prawda ma siłę życia wiecznego, a nie tylko partykularnych interesów albo poprawnej polityczności. Prawda jest jak Bóg - wieczna - przekonywał. W uroczystościach brał udział również przedstawiciel bp. Wojciecha Prackiego, biskupa diecezji katowickiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, ks. Henryk Reske, który odmówił modlitwę w intencji pokoju. - Łaskawy, wszechmocny Boże i Panie. Ciebie błagamy, abyś przemieniał nasze serca, abyś usuwał z nas, z naszych myśli to, co jest złe, co stoi na przeszkodzie w zbliżeniu się do Ciebie i w zbliżeniu do drugiego człowieka. Przebacz nam wszelką złość, przebacz nam wszelkie okrucieństwo i ześlij nam swój pokój, bo Ty, zmartwychwstały Jezu Chryste, kiedy stanąłeś pośród swoich uczniów, powiedziałeś: "Pokój wam" - modlił się duchowny. Po Eucharystii uczestnicy udali się pod Pomnik Ofiar Katynia na pobliskim Placu Andrzeja, gdzie odbył się Apel Pamięci oraz złożono wiązanki kwiatów. Całość piątkowych uroczystości zorganizował Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach oraz parafia wojskowa św. Kazimierza Królewicza w Katowicach. Oprawę ceremonialną uroczystości zapewniła 13 Śląska Brygada Obrony Terytorialnej im. ppłk. dypl. Tadeusza Puszczyńskiego, 132 Batalion Lekkiej Piechoty w Częstochowie oraz Orkiestra Wojskowa z Bytomia. Tn /katowice.gosc.pl
09-04-2026
Święcenia diakonatu w Jankowicach
W czwartek 9 kwietnia w parafii św. Izydora w Jankowicach k. Pszczyny odbyły się święcenia kolejnego diakona stałego w archidiecezji katowickiej. Został nim Łukasz Marcinkiewicz. Nowy diakon ma 43 lata, od 2015 roku jest mężem Marii, mają trójkę dzieci: Łucję, Piotra i Maksymiliana. Z zawodu jest specjalistą ds. logistyki. Uroczystości przewodniczył abp Andrzej Przybylski, metropolita katowicki. - Być może ciągle niektórym z nas wydaje się, że to w Kościele coś nowego, że są mężczyźni posiadający rodzinę, których Kościół wybiera i ustanawia diakonami. Ale przecież wszyscy jak ze źródła czerpiemy ze słowa Bożego, z tradycji Kościoła i doskonale wiemy i znamy historię diakonów. Znamy opis z Dziejów Apostolskich, kiedy apostołowie wybrali mężów, którzy mieli im pomagać i ustanowili ich diakonami. Pamiętamy tradycję Kościoła - wielkich diakonów, diakonów-męczenników, którzy nie byli prezbiterami, tym bardziej biskupami, ale służyli prezbiterom, biskupom, ludowi Bożemu. To nic nowego. Kościół wraca do swoich źródeł i chce jakby żyć tą tradycją, a przede wszystkim Bożym objawieniem. Dlatego przyjmijmy to dzisiejsze wydarzenie w duchu spełniania się Kościoła, prawdy o Kościele również i prawdy o święceniach, które mają swoje trzy stopnie: diakonatu, prezbiteriatu, episkopatu - wyjaśniał na początku liturgii abp Andrzej. W czasie homilii podczas Mszy św. z udzieleniem sakramentu święceń w stopniu diakonatu, abp Przybylski mówił m.in. o tym, że powołanie do diakonatu stałego jest szczególnym darem Boga. - Czasem się zdumiewam tymi, którzy chcą być diakonami, mając rodziny, pracę. Po co mi jeszcze być w Kościele diakonem? Po co mężczyzna, który ma rodzinę, ma pracę, ma obowiązki, chce być jeszcze diakonem, służyć Kościołowi, służyć chorym? Po co? Mało ma roboty? Przecież potrzebny jest w domu. Przecież ma dużo pracy. Przecież w niedzielę mógłby być z rodziną. Po co ma roznosić Komunię chorym? Tak po ludzku rzecz biorąc, z jednej strony rzeczywiście jest pilna potrzeba takich ludzi, ale z drugiej skąd się mają ci ludzie wziąć? Oni mają takie powołanie - mówił metropolita. Kaznodzieja zachęcił obecnych, aby kiedy będą widzieli służbę nowego diakona traktowali ją przede wszystkim w kategoriach Bożego planu dla niego i wspólnoty, w której będzie posługiwał. - Ilekroć w parafii będziecie korzystać z jego święceń, czy z wszystkich funkcji, których nabędzie dzięki tym święceniom, to nie myślcie w kategoriach ludzkich, ale w Bożych, że to Bóg go powołał, a Kościół potwierdził i ustanowił. I że cokolwiek będzie robił, jakkolwiek będzie służył, będzie to robił nie we własnym imieniu, ale w imieniu samego Chrystusa. Bo jesteśmy narzędziami Boga - nauczał metropolita. - Wiecie, że diakona tak na zewnątrz można poznać przez stułę, ale tę stułę ma zupełnie inaczej zawieszoną na swoich ramionach. Ksiądz nosi ją wyprostowaną, a diakon ją przewiązuje przez siebie, żeby nie zapomniał, że ma przekraczyć siebie. Bo nie da się służyć, jak się chce rządzić. Bo trudno być sługą, jak chce się być ważnym. I to jest fundament diakonatu. Myślę, że nasz brat Łukasz dobrze o tym wie i dobrze się do tego przygotowuje - wskazał abp Andrzej. - Miłość Jezusa do wszystkich, również do grzeszników, objawia się również w tym, że sobie wybiera nas, ludzi, diakonów, prezbiterów, biskupów, żebyśmy głosili miłość i miłosierdzie Jezusa na wszystkie różne sposoby. Dlatego diakon jest również powołany do tego, by głosić, by mówić kazania, głosić homilie, by głosić o ranach zmartwychwstałego Pana i o ranach miłości miłosiernego Boga - zwrócił się abp Przybylski do nowego diakona i prosił go, aby "był świętym, by głosił Ewangelię, by był świadkiem zmartwychwstałego Pana". W obrzędach święceń - m.in. podczas litanii do Wszystkich Świętych czy ubieraniu dalmatyki - nowemu diakonowi towarzyszyła małżonka. Obecna była również jego najbliższa rodzina, przyjaciele, znajomi i parafianie. Swoją obecnością i modlitwą Łukasza Marcinkiewicza wspierali także inni diakoni stali i ci, którzy przygotowują się do przyjęcia święceń w Ośrodku Formacji Diakonów Stałych Archidiecezji Katowickiej. Po zakończonej liturgii dk. Łukasz opowiedział o tym, jak przeżył liturgię święceń. - Dzisiaj wiele emocji i wielka radość. Długo czekałem na ten dzień, już kilka lat formacji za mną. Trzy i pół roku w ośrodku, wcześniej szkoła katechetów parafialnych. Oczywiście każdy etap za zgodą żony, która - jak myślę - też się cieszy, że się udało. Cieszę się, że mogę być tu dziś z rodziną, z szafarzami i z innymi diakonami - mówił dk. Łukasz i przyznał, że posługa, którą rozpoczyna w Kościele oznacza dla niego przede wszystkim służbę. - To też pomoc proboszczowi, pomoc przy Eucharystii, ale też wizyty u chorych. Będę chciał się zaangażować jeszcze mocniej w życie parafialne - dodał. Galeria zdjęć tn /katowice.gosc.pl
09-04-2026
Wielkanocna Msza św. w Areszcie Śledczym w Katowicach

Lokalizacja parafii

Zasady przetwarzania danych

Dotyczące danych z formularza wysyłanych ze strony.


Dane z powyższego formularza będą przetwarzane przez naszą firmę jedynie w celu odpowiedzi na kontakt w okresie niezbędnym na procedowanie przekazanej sprawy. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do przetworzenia zapytania. Każda osoba posiada prawo dostępu do swoich danych, ich sprostowania i usunięcia oraz prawo do wniesienia sprzeciwu wobec niewłaściwego przetwarzania. W przypadku niezgodnego z prawem przetwarzania każdy posiada prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego. Administratorem danych osobowych jest InnyWymiarStron, siedziba: Chorzów, Stalowa 17/212.